Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

15.11.16

cukier w mrówkach

taki był słodki ale się skiepścił
TAKI był
a teraz wiotczeje i cieknie ściekiem
z nieciekawym wyrazem głowy na twarzy
przyciska powieki do płyty i chowa się w pęknięciach
czeka
słońce już całe w plamach ulica rozpalona do bladości
czeka na wybuch a ty
przechodzisz obok niewzruszona

może kiedyś pomyliłaś go z chłopcem który tańczył boso
przeszkadzały mu buty więc je zgubił
już wtedy miał w ustach wodę tak twardą
że nie dało się wypluć
patrzyłaś jak od niej puchnie
chciałaś by był jak dynamit
ale okazał się tylko petardą





/ zadanie klubowe inspirowane jl

10.11.16

AAcapulco zaprasza!

wszyscy jesteśmy anonimowi
u każdego inny świat za uszami inne potknięcia i krzywe pasje
więc tam gdzie się spotykamy opowiadamy na okrągło
kawały historii o wadach i owadach
gdybyś tyle nie pił mógłbyś palić z nami cygara
i może mniej szkodliwie wylewać z siebie ten nadmiar treści
bo jak wiesz najgorzej
to chować za kołnierz i czekać aż zrobaczeje
aż namnożą się mdłości i przyjdzie wypluć

przecież nie można się wiecznie krztusić
a tu
w takim raju
nie ma miejsca na zazdrość i każdy
ma swoje pięć minut
codziennie

(lista wisi w stołówce)

16.9.16

etat

kobieta wygląda przez okno i pluje na chodnik
wiem już że spóźnię się na autobus
albo to on wypnie się na mnie i przyjedzie za wcześnie
za późno
klątwa została rzucona i już kiełkuje


a może by tak nie pójść do pracy?
zadzwonić
napisać maila: jestem bardzo chory
nie daję rady ruszyć nogą więc jak mam przyjść skoro noga
odmawia mi posłuszeństwa?
wiem wiem
wszyscy stracimy przez to jakieś pieniądze
produkcja stanie firma zarobi mniej a plany się posypią
ale co z tego? przecież i tak jesteśmy już obrzydliwie bogaci

28.5.16

gndr to nie wszystko

 

  

mamo mam omamy
wydaje mi się że jestem każdym na raz
on ona ono wyłażą mi bokiem
mam problemy z gramatyką liczbami i przeznaczeniem nie nadążam
nie wiem gdzie nie wiem po co telewizja kłamie nie ufam sąsiadom a sny
są pokrętne

od początku za nimi nie przepadałem i chcę:
niech do bólu drążą przerobią wszystko widzialne i niewidzialne
w efekcie
pojebie ich do dna
rozwalą planetę i dadzą mi święty spokój



27.5.16

tu czy teraz?

ludzie nietrzeźwi
ludzie zamyśleni
przewijają fejsa 2x szybciej
tyle spraw im umyka tyle reklam tyle kotów
śpią po tym jak martwi

tymczasem aby osiągnąć zen
sen musi być płytki najlepiej szarpany
oddech jak wielokropek
wtedy gałki wesoło skacząc
odnotują z powiek treści
które nie śniły się marketerom

1.4.16

epokalipsa

według najświeższych objawień temperatura wzrośnie do zbyt wielu stopni
dzieci zdechną z nadmiaru piachu celebryci będą się obrzydliwie pocić a sąsiadom
zgubi się kolejny kot


odsłonięto pomniki ofiar katastrof i bezrobocia
studenci są markotni piją w milczeniu nie chce im się nawet opowiadać dowcipów


dach pękł od nadmiaru wywarów i do środka wlazło niebo
dławimy się świeżym powietrzem
miałem małe załamanie ale już mi przeszło


w twoje ucho wszedł karaluch
skurcz ciśnienia zgrzyt powiek ale śpisz dalej
śni ci się rodzinna wiosna stół z obrusem święto
ludzie których zjadłaś rozkładają ręce podają talerze
po obrusie chodzą zwierzęta
przewracasz się na lewy bok i wpadasz pod tapczan


czuję się koncertowo jak puzon
wydzierają się w ucho głosy mówią wiatr
zerwie żagle z okien szyby pójdą w szkło i nastąpi przerwa w dostawie prądu ale to dobrze
najlepsze świństwa robi się przecież po ciemku

26.2.13

interpunkcja

wskazuję na siebie
fantastyczny eremityzm dopełnia się i przelewa
ciekniemy ściekami z ciekawym wyrazem głowy na twarzy
ich sieć się zacieśnia jakby w środku
ktoś wyjął korek
cokolwiek tam zniknie przepadnie
uczepiony zewnętrza
dramatycznie jak owad
nadpisuję się i odciskam

za rogiem ramię kiosku ktoś zamiata pomarańcze mimo że to dopiero luty
czuję jakbym miał tylko kołnierz
mrowienie w karku a reszta działa sama wzrok między wystawą a śniegiem
odgłosy ludzi trzaski zwierząt
chodnik pocięty w płyty

powietrze w płatach przeciska się przez moją
niebywałość
powolność
procesów które trwają we wnętrzu musi być niepojęta
wystarczy tam wbiec jak w chodnik przez ścięcia kawałki
punkt siedzenia zależy od punktu oka
punkt przycisku?
przetacza się po mnie kosmos
bujny tłok podskakuje za okiem

21.2.13

wydech

dom zbudowały kobiety żeby trzymać nałogowych inwalidów
którzy czytali gazety pili i toczyli pianę w dyskusje
koślawość od wieków
we mnie też czuć defekt i przymus

pochowajmy się będzie smoczo
wydłubiemy sobie jaskinię
zobaczysz tunele na wylot
jednym z nich wyjdziesz na moją stronę

oto pokój wywrócony na lewą mogłabyś przysiąc że widzisz wnętrza ścian
za nimi stół przy którym jadaliśmy późne śniadania krótkie o boże
wymyka ci się jak beknięcie chcesz zakryć usta ale twoje usta leżą gdzieś kiedyś indziej
a zamiast ręki jest nic ale tak rozległe że chce ci się śmiać z radości

oko było tylko narzędziem do śledzenia zmian
najwidoczniej ktoś nas oszukał wmówił zależność od śmiesznych układów z mięsa i kości
tutaj czas zdechł i nikogo nie chowa się w workach ze skóry
jest przeuroczyście i wszyscy mają się zgodnie

6.2.13

wdech

zioniesz jakbyś chciała spopielać
słowa grzeją mnie do boleści
zlew zwariował i kapie
tobie też włosy plączą się w krześle

zabawne jak to wszystko urosło nawet karty
wskazały że muszę coś zmienić
inaczej plusz wypulsuje się z głowy

tymczasem odkrywam że sam jestem definicją
i zaczynam się do siebie modlić
dziwnie to czuć jakby być łaskotanym
w takich warunkach maszyny szaleją
jak myszy planujemy ucieczkę z tego nieszczęsnego miejsca
zanim wejdziemy między zęby półek albo drążyć tunele w podłodze
chowamy się po kieszeniach z całym dobytkiem
żegnając rzeczy które się nie mieszczą
zrzekamy się miejsc w tym miejscu
chodząc po podłodze wyobrażam sobie że to wielka czaszka
pod którą pracuje mrowie układów
żegnam ów hurkot zgrzytem kości

2.2.13

rozkażę

żółte światła z ulicy są na suficie jak dawniej
samochody mruczą i ustawiają rzędy
w sufit prężą się znaki
wystarczy przycisnąć powieki do oczu
zamknąć na sobie dłonie i wszystko zostanie złamane
kawałki drzew i zwierząt zaczną dla nas szczekać

matce o dłoniach z papieru przyśni się że robicie zakupy
i bierzesz to co ona by wzięła
i robisz to tak jak chciałaby tego babcia

łóżko jest jak wyrwana kartka
notuje wszystkie zbędne zdania
biegamy za sobą chowasz się aż w pościeli robią się zakręty
tak zabawnie
jakbyśmy byli tu pierwszy raz
patrzymy jak patrzą na siebie litery wrzucone razem w słowo
nie można nie wierzyć w TEGO KTÓRY PISZE
i nie ma tego złego bo wyszło oknem
zostawiło po sobie uchylone zdziwienie nagle
znowu się sobie przedstawiamy
dwie ryzy ryzyk zdjęte jednym zamachem

w tylu rzeczach się mijamy że coraz obszerniej
smoczę się po kątach

18.7.12

bio

słońce pada świeci deszczyk czarny osad leci z chmury
mamy dziury zamiast głowy mamy bąble zamiast skóry
lecz zostawmy to estetom
i powróćmy do natury:
morza struły wodorosty piasek wżarł się między beton

miasta gięły się rozkosznie kiedy tchnęło z góry żarem
żadnych zwierząt? nie do wiary ktoś pomylił obliczenia
po warzywach padły muchy - musieliśmy jeść dolary
gdy zaczęła pękać ziemia

1.7.11

kolejną odlicz

mamo poznałem dziewczynę
rżnie się jak marzenie nie uwierzysz co robiliśmy wczoraj
tato
rzuciłem pracę jak mi radziłeś zająłem się domem
ogień wyszedł z kuchni
po zasłonach nie zostało nawet śladu

to nie ja to moje ręce się do niej dobrały
odkąd im nie ufam przestały być posłuszne
mocno rozmawialiśmy a potem z krzykiem
bezradnie uległem
dałem się jej podejść jak zwierzę
musiało wyjść drastycznie

teraz będę się wiązał z malarką
one były zawsze
takie namiętne i bystre

30.10.10

bhp

niby rozmawiamy ale głowę wykręca mi na wszystkie strony
podróż do końca sensu nabrała znaczeń jest ciężko
ale przynajmniej ciepło cały czas mamy pogodę

rośnie w nas już tylko ciśnienie często myślimy
ale na większość pytań robi nam się pusto
łapiemy krajobrazy staramy się zostawić odciski
na jak największej liczbie

25.10.10

abs

higiena pracy i punktualność poszły się sprzedać pierwsze
i nie ma się co hamować
nikt nie wyrzuci nas przez sumienie

przyjęliśmy pozycję
nadmiar gwiazd wróżył koniec i wydało się
nad głowami nie ma nic mądrzejszego niż przypadek

który stał się i rozlicza wszystkich z pojęć

26.8.10

francuski paradoks

twój święty i spokój
wyprowadzają mnie z równowagi
tłukę w myślach szkło

w takich warunkach maszyny wariują
koła powoli tłoczą powietrze w ścianach
zaciskając zęby na każdym słowie
wydłużam tylko pamięć i ograniczam zdolności
do błędów

w efekcie
mogłabyś odczuć stratę
może nawet byłoby to wskazane
w chwilach krótkich jak rzut oka
zyskuję pewność
pękłabyś jak żarówka

9.8.10

pr

w mieście jest lato ale bez festynów
dzieci zdychają z nadmiaru piachu
sąsiadom gubi się kolejny kot

nie znamy nawet podstaw zdrowego związku
rozsądek nam się sypie
ale nie z niego tu jesteśmy
to natura ciągnie nas ku sobie
obiecując słodko rozkład

pod pozorem prześcieradeł zbierają się grzyby
smród każe ludziom skakać z łóżek
rozbijają się o kant głowy

jesteśmy razem jak zwierzęta
instynkt łączy nas jak patologia
według najnowszych objawień
temperatura wzrośnie do zbyt wielu stopni

12.6.10

wzięcie

to jak samozapłon
tylko w drugą stronę
nagle tracisz energię
uderzasz czaszką o chodnik
albo pęka ci coś w środku
musi być śmiesznie dać się tak zaskoczyć

trzeciego dnia rozmawia nam się już dobrze
biorę cię sobie za co tylko zechcę
bylebym dzwonił
nawet przestaję się spóźniać
i prawie znajduję pracę
potem znajduję pracę
robię prawo jazdy
chcesz dzieci? masz dzieci
doświadczenie wyniesione ze szkolenia w pzu
mówi mi że będziesz dobrą żoną

24.5.10

niedoczekanie

starzejesz się wszędzie znajduję twoje włosy
a nie mieliśmy nawet ślubu cieszmy się
że wreszcie uciekliśmy z polski
kto wie co tam się teraz dzieje

u nas spokój kwitną jakieś cytrusy
a do sklepu można chodzić w samych klapkach
nawet twoja matka stwierdziłaby
że jest romantycznie

nie doczekamy się dzieci
więc nikt od nas nie ucieknie
jeśli chcesz znajdziemy sobie psa
powiedz tylko słowo a będzie

16.5.10

cyrk

o czym może pisać poeta
który swoje najlepsze orgazmy
przeżył w internecie:

a. o miłości
b. o śmierci
c. o tęsknocie i szaleństwie
d. rymowane polityczne

spośród stu członków ankiety
żaden nie udzielił poprawnej odpowiedzi


trzeciego grudnia piotr binkowski zginął w tragicznym wypadku
w pobliżu hotelu de playa w acapulco
wskutek uderzeń wnętrzem o ciało
a potem
napisał o tym wiersz w którym pozdrowił
rodzinę znajomych przyjaciół
oraz wszystkie rzeczy widzialne i niewidzialne

15.5.10

związki

masz rację mieliśmy sporo punktów wspólnych
na przykład stare dobre filmy
wśród nich znakomici reżyserzy aktorzy
a nawet całe wątki

łączyły nas ruchy mięśni
i swobodny rozkład ścięgien
układ wadliwy z założenia
ciało wystawało często spod drugiego
i nie wiadomo
co jest twoje a co obce a przecież
nie da się wszystkiego lubić

(puenta dla pesymistów)

nie można powiedzieć
że do siebie nie pasowaliśmy
ale wątpię żeby ktoś
właśnie po to nas stworzył

(puenta dla optymistów)

jasne
że do siebie nie pasowaliśmy
ale wątpię żeby ktoś
właśnie po to nas stworzył